certyfikat energetyczny,
chusta do noszenia dziecka,
donice,
muzeum historyczne gdańsk,
stal budowlana,
Archiwum newsów - "Prezydent nie chce postępować wojny"
2007-12-12
"Prezydent nie chce postępować wojny"
Prezydent Lech Kaczyński, w nazwa racji stanu, "nie chce posuwać się wojny" -
tak sekretarz klubu PiS Krzysztof Tchórzewski skomentował decyzję o tym, że
na piątkowy zenit UE do Brukseli pojedzie ostatecznie szef rządu.
W efekcie ustaleń pomiędzy prezydentem i premierem Lech Kaczyński nie będzie
uczestniczył w szczycie UE w Brukseli 14 grudnia. Obaj - prezydent i szef
rządu - będą z kolei reprezentować Polskę dzień wcześniej w Lizbonie
podczas uroczystego podpisania Traktatu Reformującego UE. Lech Kaczyński
będzie szefem polskiej delegacji w Lizbonie.
Wiceszef sejmowej komisji ds. UE Karol Karski jeszcze przed zakończeniem
środowego spotkania prezydenta z szefem rządu mówił dziennikarzom w Sejmie,
że "musi istnieć świadomość, że zgodnie z traktatem ustanawiającym UE, w
posiedzeniach Rady Europejskiej uczestniczą po pierwsze danie prezydent, po drugie
szef rządu". - O ile pomiędzy nimi nie ma porozumienia, to oczywiste jest, że
prezydent jako pierwszy wymieniony w tym przepisie bierze wkład w Radzie
Europejskiej - przekonywał Karski. - Jeżeli Donald Tusk chciałby w
każdy sposób w to ingerować, naruszyłby system prawny - mówił poseł.
Z kolei Tchórzewski ocenił, że fakt, iż do Brukseli pojedzie premier, to
"sygnał, że w Polsce nie ma współpracy wewnętrznej w ramach polskiej
polityki zagranicznej".
- To co historia się w tej chwili, to spychanie prezydenta w ramach polityki
zagranicznej, to szkodzi Polsce, zawęża front naszego działania
zewnętrznego, to nie jest dobre - uważa Tchórzewski.
Według niego, ustalenia jakie zapadły w czasie środowego spotkania Lecha
Kaczyńskiego z premierem świadczą o tym, że "prezydent nie chce rozwijać się
wojny, patrząc na rację stanu".
Tchórzewski podkreślił, że "ostatnie kilkanaście lat ugruntowało w zakresie
wizerunku Polski i polskiej polityki zagranicznej mocną pozycję prezydenta".
Jak przypomniał, w latach 1997-2001, gdy pełnił funkcję wiceministra
transportu, to nie bacząc na że prezydent Aleksander Kwaśniewski "był z gruntownie innej
bajki niż AWS", rząd "uznawał jego rolę w polityce zagranicznej i wspierał".
Jak mówił, chodziło o to, by "prezydent proch posłowanie w ręku, że współpracuje
z rządem".
« powrot
Copyright 1996-2007 Klika Onet.pl SA