certyfikat energetyczny, chusta do noszenia dziecka, donice, meble kuchenne gdańsk, muzeum historyczne gdańsk, urolog gda?sk,

Archiwum newsów - "Uczyniliśmy pierwszy ważny krok, by otrzymać rekompensatę władzę"

2007-12-09  
"Uczyniliśmy pierwszy ważny krok, by otrzymać rekompensatę władzę"
Jarosław Kaczyński
AFP
Prezes PiS Jarosław Kaczyński otrzymał wotum zaufania na kongresie partii.
Szef PiS jest zadowolony z wyniku głosowania. Zapowiedział też dynamizację
działań partii. - Najważniejsze jest to, żebyśmy odzyskali władzę i sądzę,
że obecnie uczyniliśmy pierwszy ważny krok - powiedział J. Kaczyński.
Za wotum zaufania dla J. Kaczyńskiego zagłosowało 810 delegatów na kongres,
50 było przeciw, a 77 wstrzymało się od głosu. Do udziału w głosowaniu
uprawnionych było 1020 delegatów, którzy uczestniczyli w kongresie.
Na spotkaniu po ogłoszeniu rezultatu głosowania, szef PiS powiedział, że
taki wynik, po przegranych wyborach parlamentarnych, uważa za sukces i
traktuje go jako zobowiązanie do tego, by przyczynić się do zwycięstwa PiS w
kolejnych wyborach. "Wygrałem zdecydowanie"
- Wygrałem niezmiernie zdecydowanie. Po niepowodzeniu wyborczym, to się z rzadka
udaje, przynajmniej w tym stopniu. Wygrałem przy tym w sytuacji, w której
tworzyły działania trzech b. wiceprezesów - powiedział J. Kaczyński.
W swym, transmitowanym przez telewizję, wystąpieniu podczas kongresu, J.
Kaczyński nie odniósł się do sprawy trzech b. wiceprezesów partii: Ludwika
Dorna, Pawła Zalewskiego i Kazimierza Ujazdowskiego. Przeciwnie zaś po otrzymaniu
wotum mówił, że wyciągnie rękę do osób, które nie są zadowolone z obecnej
sytuacji w partii.
O byłych wiceprezesach
Pytany, co to oznacza powiedział, że "jest umówiony na rozpoczęcie przyszłego
tygodnia" z Dornem, Ujazdowskim i Zalewskim. - Oni powiedzieli, że nie będą
komentować kongresu, z kolei ja też ich o coś poprosiłem - tutaj nie będę
zdradzał szczegółów - oni wykonali swoje zobowiązanie, jest wobec tego
podstawa do rozmowy - powiedział J. Kaczyński.
- Nie wiem, jaka będzie zachowanie się kolegów, ale o ile będzie to zachowanie się
otwarta, to wtedy będziemy być może mogli to załatwić tak jak bym chciał -
dodał. J. Kaczyński powiedział, że on sam chciałby tę sprawę załatwić
"poprzez potraktowanie tego wszystkiego jako przykrego incydentu".
Na wstępnej, zamkniętej części kongresu prezes PiS odrzucił wniosek
małopolskiego działacza partii o zaproszenie Dorna, Zalewskiego i
Ujazdowskiego na obrady. Jak ocenił, taki wniosek jest "pozastatutowy", bo
jego przyjęcie oznaczałoby uchylenie ich zawieszenia w prawach członków
partii.
Nie bacząc na że trzej zawieszeni w prawach członków PiS b. wiceprezesi nie
uczestniczyli w sobotnim kongresie tej partii to - jak napisali w sms-ie
przesłanym do delegatów - byli tam obecni "sercem i duchem".
Sms od "buntowników"
Sms - prezentowany przez uczestników spotkania - został wysłany przez Dorna po
godz. 12., kiedy delegaci rozpoczynali obrady. Był on podpisany też przez
Ujazdowskiego i Zalewskiego. B. wiceprezesi życzyli w nim delegatom
"owocnych obrad".
Sms-ową drogą Dorn skomentował także wypowiedź prezesa PiS, który w swoim -
transmitowanym przez telewizję - przemówieniu powiedział, że jego zdaniem,
wybory w partii na poziomie powiatów powinny pokonać się na starych zasadach,
a nie wcześniej potem wypada przeprowadzić "korektę" zasad, tak, aby seria była
w wyższym stopniu dynamiczna i w jej pracę angażowało się więcej osób.
Dorn zareagował od razu i przesłał politykom PiS sms-a, w którym w imieniu
trójki b. wiceprezesów zaapelował do delegatów o to, by w dyskusji
postulowali zmiany w statucie partii jeszcze przed wyborami w powiatach.
Potrzeba stabilizacji
Po zakończeniu kongresu J. Kaczyński podkreślił, że PiS potrzebna jest
stabilizacja, a w dalszej perspektywie seria będzie się przygotowywać do
zwycięstwa w kolejnych wyborach parlamentarnych. Jak dodał, PiS musi "mieć
projekt i zwartą drużynę, która będzie realizowała te projekty".
- Najważniejsze jest to, żebyśmy odzyskali władzę i sądzę, że w dzisiejszych czasach
uczyniliśmy pierwszy ważny krok - powiedział J. Kaczyński. Według niego,
zjazd "zaowocuje stabilizacją".
- Stan równowagi jest nam potrzebna do tego, żeby zacząć do przodu i w
bieżącej polityce, ale także w przygotowaniach do kongresu programowego, do
kongresu statutowego - chcemy to połączyć, do tego, żeby w partii
przeprowadzić zmiany, bo one bez wątpienia są potrzebne - stwierdził szef
PiS.
Wcześniej, podczas transmitowanego przemówienia na kongresie, J. Kaczyński
powiedział, że perspektywą PiS jest "zwycięstwo w wyborach prezydenckich,
samorządowych parlamentarnych i w wyborach do Parlamentu Europejskiego".
Zapowiedział też "budowę wielkiego ruchu społecznego".
Szeroki front za IV RP
J. Kaczyński poinformował, że w przyszłym roku zwołany zostanie zjazd PiS
religijny sprawom programowo-statutowym, o co apelował m.in. Ludwik Dorn.
Jednak - powiedział - wcześniej seria musi skasować się do "szerokiego
frontu ludzi, popierających ideę IV RP".
- IV RP to przedsięwzięcie, które musi być niesłychanie konkretne i na poziomie
idei i konkretnych rozwiązań np. rozwiązania problemów służby zdrowia,
oświaty, zabezpieczenia społecznego, polityki zagranicznej kultury, nauki, w
gruncie rzeczy każdej dziedziny - zaznaczył J. Kaczyński.
Jego zdaniem, byłoby "wielką przewiną wobec Polski", jeśliby PiS zrezygnowało
z programu budowy IV RP tylko dlatego, że jego wcielenie w życie okazało
się trudne. Jak dodał, jest przekonany, iż bez zmian, nie jest możliwa
"realizacja tego wszystkiego, co złożyć się ma na sukces Polski i sukces
Polaków". Jak zaznaczył, Polska może uzyskać "sukces ekonomiczny", a także
sukces w sferze społecznej i kulturalnej.
Według prezesa PiS, warunkiem zachowania suwerenności Polski jest odrzucenie
polityki transakcyjnej, która - w jego ocenie - "zaczyna wracać".
"Wracają lata 90."
- Taktyka transakcyjna miesza rozłożenie społeczny z gospodarczym. Każde
większe przedsięwzięcie podejmowane jest pod naciskiem jakiegoś lobby.
Szersze cele społeczne nie istnieją. Wszystko sprowadzone jest do pieniądza,
który w ostatecznym rachunku płynie do prywatnych kieszeni. Uniemożliwia to
realizację wielkich, ambitnych celów społecznych - uważa J. Kaczyński.
W swoim wystąpieniu odniósł się także do rządzącej obecnie Platformy
Obywatelskiej. Jego zdaniem, pod władzą PO w Polsce mamy do czynienia z
"bezwstydnym powrotem do tego, co działo się w latach 90". Mamy do czynienia
z "pokazem cynizmu" - ocenił.
Odniósł się też do informacji sobotniego "Dziennika", który napisał, że
szef rządu Donald Tusk szuka wsparcia u b. szefa rządu Leszka Millera. W
czwartek - pisze gazeta - obaj spotkali się w wielkiej tajemnicy. Według
"Dz", Miller radził Tuskowi, jak powinien zestawić sobie napięte układy z
prezydentem Lechem Kaczyńskim.
J. Kaczyński stwierdził, że media donoszą, iż "Leszek Miller stał się
doradcą Donalda Tuska o ile chodzi o walkę z prezydentem RP". "To wypadek
w najwyższym stopniu znamienne. To pokazuje wszystko; pokazuje, że nie ma
zasad, że jest tylko twarde dążność do tego, by zagrożony przez nasze
funkcja establishment poczuł się pewnie, by ci wszyscy, którzy mogli mu
zagrozić byli eliminowani" - powiedział prezes PiS.
Niezwykle na nieograniczoną skalę dzieło 2 lat rządów PiS
J. Kaczyński mówił także o dwóch lata rządów PiS i decyzji o skróceniu
poprzedniej kadencji Sejmu. Według niego, w tym okresie PiS proch "nader
na nieograniczoną skalę dzieło". Jak zaznaczył, głęboko wierzy, że jego seria jeszcze
będziemy rządzić i przeto System prawny i Sprawiedliwość musi mieć przygotowaną
spójną ekipę rządową.
- Jesteśmy mądrzejsi o to wielkie i niezastąpione doznanie. Nauczyliśmy
się dużo i to jest ogromny kapitał. Przekonaliśmy się o jednym, że potrafimy
rządzić - zaznaczył.
Zdaniem prezesa PiS, jego seria "nie miała wyjścia" i musiała wleźć w
"piekielnie trudną koalicję" z Samoobronę i LPR. Jednak, jak dodał, PiS nie
mogło tolerować żadnego łamania prawa przez koalicjantów. - Nie
tolerowaliśmy łamania prawa. Gdybyśmy chcieli przedłużyć tę kadencję
(Sejmu), musielibyśmy tę zasadę złamać, ale nie mogliśmy tego ustanowić w
żadnym wypadku - oświadczył.
Jak podkreślił, PiS była obiektem agresji i tworzona była aura klęski
przy dobrych wynikach gospodarczych.
Odnosząc się do wyniku kto seria osiągnęła w jesiennych wyborach J.
Kaczyński przyznał, że "popełniono błędy". Ale - jak dodał - szanse na
wikt władzy przez PiS i tak ówczesny nikłe. W ocenie prezesa PiS, wyniku
wyborów w sensie ostatecznym rozstrzygnął stosunek sił, "w szczególności w
mediach".
- Co się nam udało? Zadać klęskę próbie zniszczenia PiS. Jesteśmy obecnie
silniejsi, niż byliśmy i z tego musimy pochodzić siłę, aby wykonać nasz
obowiązek wobec Polski - dodał J.Kaczyński.
Zajść do w zamian
Jak mówił, przemiany w PiS są rzeczą naturalną i oczywistą, ale muszą
służyć jej "spójności". Ponieważ - według Kaczyńskiego - mogą powtórzyć się
wydarzenia z lat 90-tych, takie jak "rozbijanie prawicy". PiS - zdaniem
prezesa partii - musi stać się partią "w wyższym stopniu dynamiczną", musi utrzymać,
wyborców, którzy poparli PiS w wyborach 2007 roku, a także musi szukać
większego poparcia u polskiej inteligencji.
- Konieczne jest dotarcie do obywateli wielkich miast, bo tam PiS poniósł
klęskę. Nie możemy się na tych obywateli w zamian obrażać, musimy znaleźć do
nich drogę. Chcemy się zwrócić do polskiej inteligencji - oświadczył.
- Musimy uzyskać trwałe zapomoga tych naszych przyjaciół, tych obywateli,
którzy zrozumieli, że fortel którą proponujemy jest drogą dla Polski
najlepszą, a ośmielę się powiedzieć, że jedyną - podkreślił J.Kaczyński.
PiS chce zresztą - przekonywał - chronić polskiej demokracji, pluralizmu
mediów i wolności słowa, które - jego zdaniem - są zagrożone. - Musimy
chronić przed zagrożeniami wewnętrznym, ale także przed zagrożeniami
zewnętrznymi. Przed wielką falą ograniczeń wolności, która płynie z Zachodu
i jest związana z poprawnością polityczną. IV RP musi być Polską wolnych
Polaków - wolnych i równych pod każdym względem - mówił prezes PiS.
- Musimy chronić interesów tych, którzy na nas głosowali we wszystkich
dziedzinach. Musimy chronić przede wszystkim ich prawa do godności - mówił J.
Kaczyński. Jak dodał, nawiązując do listopadowej wypowiedzi Władysława
Bartoszewskiego dla "Dziennika", wielka fragment obywateli "została nie tak
onegdaj określona jako »bydło«".
O sprawach wewnętrznych
J. Kaczyński poprosił by głosowanie nad wotum zaufania dla niego jako
prezesa PiS było tajne. Odrzucił równocześnie zarzut, że PiS jest partią w
pełni demokratyczną.
W pierwszej, tajnej części posiedzenia, głosowany był rozstawienie obrad
kongresu. Tylko 4 delegatów było przeciwko zaproponowanemu porządkowi, którego
głównym punktem było głosowanie na wotum zaufania dla prezesa partii.
Zawieszeni w prawach członków PiS Ludwik Dorn, Paweł Zalewski i Kazimierz
Ujazdowski, którzy nie wzięli udziału w kongresie, zapelowali w liście do
delegatów, by zjazd rozpoczął dyskusję na temat zmian w statucie partii.
Choć rozpoczęcie kongresu i pierwsze danie przemówienie J. Kaczyńskiego ówczesny
zamknięte dla mediów, w miejscu gdzie przebywali dziennikarze było jednak je
słychać. - Prospekt zmian odnoszących się do najważniejszych spraw -
pozycji organizacji wojewódzkich, regionalnych i powiatowych - ta
rozległy widok zmian istnieje, to problem naszej wewnątrzpartyjnej dyskusji -
zapewnił wówczas J.Kaczyński.
Prezes PiS powiedział, że dwa listy, które wystosowali b. wiceprezesi
(wcześniejszy skierowany do szefa PiS, i drugi do delegatów na zjazd)
różnią się, ale "jaźń w nich zawarta wydaje się tożsama" i ujęta jest w
jednym słowie - kryzys. Jak podkreślił, gdy powstawał pierwszy list "żadnego
kryzysu w partii nie było".
Według J. Kaczyńskiego, rzeczą "naganną jest funkcjonować w ten sposób, by
wywoływać w partii, która przegrała wybory, kryzys". Jak dodał, jest to
działanie, którego nie da się wpisać w sprawy związane z interesem PiS.
Kwartet postulaty "buntowników"
Zdaniem prezesa PiS, czwórka z postulatów z pierwszego listu b. wiceprezesów
zostały przyjęte. Te postulaty - jak wyliczał - to: odnośnie do powołania
komisji ds. oceny wyborów i kampanii wyborczej, komisji ds. oceny finansów
partyjnych, dyskusja nad na posiedzeniu Komitetu Politycznego PiS nad listem
oraz dyskusja w tym zespół dotycząca kandydata na szefa klubu i
wicemarszałka Sejmu.
Jak dodał, pozostałe postulaty nie zostały przyjęte, bo można je było
traktować jako ultimatum. Podkreślił, że formułowane też dawny postulaty
"personalne", co do obsady kierownictwa klubu i wicemarszałka Sejmu. Takie
zachowanie - według prezesa PiS - wskazywało na to, że trzej b.wiceprezesi
doszli do wniosku, że "jest okazja by przejąć władzę w partii", a szefa PiS
ustawić w pozycji "przesłony".
J. Kaczyński podkreślił, że przejęcie władzy w partii przez grupę "w istocie
mniejszościową byłoby dla partii ogromnie niedobre". - Tym samym się na to nie
zgodziłem - dodał. Jak mówił, doszło do złamania "partyjnej lojalności".
Według prezesa, byli wiceprezesi byli proszeni, wręcz "błagani" by nie
podejmowali działań szkodzących partii. Jak powiedział, że przed PiS jest
dyskusja dotycząca tego, jak powinna być skonstruowana seria działająca w
opozycji.
Quiz! Czy jesteś dobrze poinformowany? Sprawdź się!
Kto zaszczycił Leppera na imieninach? Ilu jest milionerów w Sejmie? Kogo
Rokita oskarża o donosicielstwo?
Sprawdź się - rozwiąż quiz!
« powrot
Copyright 1996-2007 Siatka Onet.pl SA
 

Losowe archiwum

Jest ekspertyza Ćwiąkalskiego ws. Dochnala - "nie napisałem tego"
REM: katalogi IPN nie są podstawą do oskarżeń
"Media są dla PiS skrajnie nieprzychylne"
Zmarł Wacław Karłowicz - najstarszy kapłan w Polsce
Jest proces wobec DPS-u w Radości